Rolnik z Lublina uprawia pole między blokami. “Deweloperzy dzwonią regularnie”

W Lublinie przy ulicy Jantarowej kilka razy do roku pojawiają się maszyny rolnicze. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że prace polowe obserwują z balkonów mieszkańcy okolicznych bloków, bo ziemia znajduje się tuż pod ich oknami. I są zachwyceni.

O rolniku, który na przekór deweloperom nie pozbył się dotąd tej ziemi, ale ją regularnie uprawia, od kilku lat piszą media nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Pisano już o nim w Brazylii, Indiach, Meksyku czy Wielkiej Brytanii.

Janusz Wydra uprawia ziemię, która należy do jego teścia. Grunty na osiedlu Węglinek w Lublinie znajdują się pomiędzy blokami – deweloperzy już dawno odkupili okoliczne działki i postawili na nich bloki. Od wielu lat też regularnie dzwonią do rodziny, by przypomnieć o swojej ofercie.

Jak dotąd teść pana Janusza nie zdecydował się na sprzedaż. “- Kilka lat temu ludzie sprzedawali te ziemie maksymalnie po 400 zł za metr kwadratowy, a ostatnio kupcy proponowali już 700 zł” – tłumaczy rolnik w rozmowie z “Gazetą Wyborczą”. Póki co jednak ziemia pozostaje w rodzinie i jest uprawiana. “Gdybyśmy sprzedali, też pewnie byśmy na tym stracili. A tak spokojnie pracujemy na polu i wychodzimy na swoje” – dodaje.

Każdy wyjazd w pole to atrakcja dla mieszkańców. Filmują prace polowe z balkonów, oglądają je z małymi dziećmi. Filmy wrzucają potem do internetu, a one cieszą się ogromną popularnością. “Wolę traktor i rolnika za oknem niż kolejny beton z sąsiadem okno w okno” – mówią mieszkańcy okolicznych bloków podpytywani przez dziennikarzy.

Jak tłumaczy Janusz Wydra w rozmowie “GW”, zasiewa pola na zmianę owsem i pszenicą. Stara sie też, z uwagi na bliskość bloków, stosować bezpieczne nawozy i jak najmniej nabrudzić błotem, gdy przejeżdża ulicami. 

Janusz Wydra wspomina, że pojawiały się też propozycje ze strony mieszkańców osiedla, by przeznaczyć pola pod boisko dla dzieci. Dzisiejsze bloki budowane są bowiem bardzo gęsto, deweloperzy chcą wykorzystać każdy skrawek ziemi. Budynki stoją blisko siebie, brakuje odpowiedniej infrastruktury w sąsiedztwie, np. szkół, przedszkoli, sklepów, przychodni. Place zabaw dla dzieci bywają bardzo małe, a i hałas przeszkadza mieszkańcom, bo znajdują się blisko bloków. Ale to już temat na inny tekst.

Przewiń do góry