Minister zwala na Polaków winę za wzrost zachorowań na COVID. Szkoda, że nie mówi, jaki jest prawdziwy powód

Waldemar Kraska, wiciminister zdrowia, znalazł przyczyny, przez które przekroczenie 5 tys. zachorowań dziennie staje się realnym scenariuszem. Sęk w tym, że są mówiąc delikatnie absurdalne, a nie gryząc się w język – po prostu dla wielu obraźliwe.

„Jeżeli spojrzymy na polskie ulice, na to jak zachowujemy się w środkach komunikacji miejskiej, w sklepach, supermarketach, to nie dziwmy się, że jest tyle nowych przypadków. Zapomnieliśmy już o tych podstawowych zasadach. Maseczce, dezynfekcji, dystansie” – mówił Waldemar Kraska w radiowej Jedynce.

Zdaniem wiceministra zdrowia Polacy są sami sobie winni

Przerażające, że przedstawiciel resortu nie zająknął się o tym, że chorują głównie niezaszczepieni. I to właśnie oni bardzo często walczą o życie w szpitalach, znajdując się pod respiratorami.

Tomasz Molga w Magazynie WP podał niedawno zatrważające dane z polskich szpitali:

Według analiz, którymi dysponuje wojewoda lubelski Lech Sprawka, ponad 70 proc. pacjentów szpitali covidowych to osoby niezaszczepione. W szpitalu w Białej Podlaskiej jest ich nawet więcej, bo aż 85 procent. Z kolei wśród osób leżących pod respiratorem nie ma ani jednej osoby zaszczepionej.

Raczej nie przez przypadek nie wspomina się o tym, że pacjenci zbyt często przesiadywali w autobusie miejskim, bo… nie ma to żadnego znaczenia. Powodem numer jeden w rozprzestrzenianiu wirusa jest niechęć do szczepionek. I tylko to powinno być przekazem dnia dla przedstawicieli ministerstwa zdrowia.

Tymczasem to m.in. ja – zaszczepiony, chodzący w masce, ale jednak podróżujący komunikacją miejską – stawiany jestem w jednym szeregu z tymi, którzy w nosie mają zdrowie i bezpieczeństwo innych

Lęk przed podpadnięciem antyszczepom smuci, ale przede wszystkim irytuje. Bo oto wiceminister zdrowia zrzuca winę choćby na transport publiczny. To skandaliczne z dwóch powodów.

Badania „uniewinniają” transport publiczny z zarzutów o pomoc w rozprzestrzenianiu się wirusa. Już we wrześniu ubiegłego roku dane z Niemiec pokazywały, że w środkach transportu publicznego koronawirusem zaraziło się… 0,2 proc. wszystkich badanych przypadków. Podobne dane przedstawiono we Francji.

Niestety w Polsce nie funkcjonuje ani system śledzenia kontaktów, ani też nie przeprowadzono badań na temat ognisk zakażeń. Jednak wyniki przedstawionych badań zagranicznych pozwalają sądzić, że również w naszym kraju liczba zakażeń w transporcie publicznym była niewielka – mówił niedawno Jan Mencwel, prezes Miasto Jest Nasze.

Drugą irytującą rzeczą w wypowiedzi wiceministra zdrowia jest to, że w Polsce to właśnie transport publiczny stał się jedną z największych ofiar koronawirusa.

Według statystyk, na które powoływało się stowarzyszenie, w Warszawie liczba pasażerów metra, tramwajów, autobusów i podmiejskich pociągów spadła z 1,2 mld w 2019 roku do 726 mln w 2020. Z kolei w całym kraju pociągiem w 2019 roku zapisano 336 mln przejazdów, a rok później, w dobie pandemii, już tylko 209 mln.

Wielu przewoźników autobusowych ograniczało kursowanie, cięło połączenia i często do dziś do nich nie powróciło. Koronawirus był świetnym pretekstem, aby kasować „nierentowne” linie, wpychając mieszkańców w problem wykluczenia transportowego.

Jeśli więc wiceminister zdrowia faktycznie martwi się tym, że Polacy tłoczą się w komunikacji miejskiej i transporcie publicznym, to niech podziękuje swoim kolegom politykom – nie tylko z partii rządzącej – którzy zachęcali do przesiadki do samochodów. Co doprowadziło do tego, że inni przedstawiciele władz wykorzystali pandemię do cięcia połączeń.

Efekt takich działań widzimy na załączonym obrazku:

Dziwnym trafem najwięcej zachorowań notujemy w województwach z najsłabszą ofertą transportu publicznego i… najmniejszym udziałem zaszczepionych – zauważył autor profilu Węzeł przesiadkowy.

Niestety, bojąc się podpaść całkiem sporej grupie Polaków – niezaszczepionych jest niemal połowa osób, które mogłyby to zrobić! – robi się kozła ofiarnego z transportu publicznego. Czyli działalności mocno pokiereszowanej przez pandemię. A przy tym zrzuca się winę na tych, którzy nie mają wyjścia i muszą podróżować autobusami czy tramwajami.

Jak już pokonamy pandemię, to obudzimy się w rzeczywistości z jeszcze bardziej ograniczoną ofertą transportu publicznego, za to z większą liczbą aut na ulicach. A co za tym idzie: dłuższymi korkami czy rosnącym wskaźnikiem zanieczyszczeń. I to jeszcze jedna zasługa antyszczepów i bojących się ich polityków.  

zdjęcie główne: Chaz Bharj

Źródło: https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/other/minister-zwala-na-polak%c3%b3w-win%c4%99-za-wzrost-zachorowa%c5%84-na-covid-szkoda-%c5%bce-nie-m%c3%b3wi-jaki-jest-prawdziwy-pow%c3%b3d/ar-AAPH58L?li=BBr5CAq

Przewiń do góry